czwartek, 4 stycznia 2018

Dorobek meblowy z roku 2017

No, to nadszedł czas na podsumowanie minionego roku! Mam na myśli wykonane przee mnie mebelki. Niektóre bardzo udane, inne do poprawki lub nawet całkowitej zmiany.
Kilka z nich było wystawionych na sprzedaż, jednak oprócz zachwytu pieniędzy z tego nie było.
Mimo to jestem wdzięczna za zachwyt, bo w przyjemny sposób potwierdza moje możliwości. Zatem w tym roku zamierzam popracować jeszcze nad technikami i...marketingiem, a może nawet z ograniczeniami, które nadal kryje mój umysł...
Moje prace:












piątek, 7 lipca 2017

Za nami Dzień Taty,,,


Mam to szczęście, że jeszcze go mam :)
Mój tata, który zawsze miał dla mnie czas i przede wszystkim ogrom cierpliwości. Odpowiadał na tysiące pytań, bo z natury była dość ciekawskim dzieckiem.
On pierwszy pokazał mi promienie słońca, odbijające się w niespokojnej tafli jeziona. Wyglądało to, jak diamentowy peł, a ja radowałam się każdym rozbłyskiem...
Tata, piekł ze mną domek z piernika, a potem dekorował kolorowymi lukrami, które sam przygotował. Miałam tedy ok. 5 lat. On uszyła na moje zamówienie buciki dla lalki, którymi chawliłam się wszystkim kleżankom z ulicy. Gdy byłam już w szkole tłumaczył mi zależności historyczne kolejnych epok, także geologiczne...
Ma talent muzyczny, niestety niewykorzystany, ale miałam przyjemność śpiewać z nim jednym chórze, gdy byłam młodą kobietą.
To tata nauczył mnie wielu rzeczy, takich jak wykonywanie drobnych prac remontowych. To dzięki niemu mam tę smykałkę artystyczno-techniczną...
Teraz mogłam mu to wynagrodzić!
W moim garażu od ponad 20 lat stała stara, 80-letnia szafka nocna mojej babci, a jego mamy. Była bardzo zniszczona, a podczas odzyskiwania płytek ceramicznych, tata "dokończył jej żywota". Wyglądała tak...
Na pierwszy rzut oka sprawiała kiepskie wrażenie. Nawet tata uznał, ze nadaje się tylko do spalenia.
Mam jednak do tej szafki niewyrażony sentyment. W końcu, to szafka mojej ukochanej, dawno nie żyjącej już babci. Szkda wyrzucać taką pamiątkę. Zabrałam się, więc, do pracy. Zamo oczyszczanie ze starych powłok zabrało mi całe dwa dni. Szlifierka miała już dość, zatem dalej szlifowałam ręcznie, a potem, wraz z kolejnymi etapami pracy zmieniały się koncepcje końcowego wyglądu.










Szafka zaczynała nabierać blasku! Każdy element stanowił dopełnienie poprzedniej wizji. Chodziłam dookoła, przygladałam się, przykładałam i odkładałam różne elementy, aż doszłam do etapu, który robił niesamowite wrażenie. W tym momencie uznałam, że szafkę sprezentuję tacie na Dzień Taty :)

Jak widać, ze starych i zniszczonych mebli można wyczarować cacko z klimacikiem, które ucieszy każdego. Ta mała szafeczka stoi na specjalnym miejscu - specjalnie wybranym dla niej...szafki jego mamy :)
Dla mojej mamy zbuduję nową. Mam już pomysł :)




czwartek, 29 czerwca 2017

Cacko i praktyczność...

Właściwie jest już dawno skończone. Tak na prawdę ukończyłam 3 projekty w ciągu dwóch miesięcy,  No, może 2, bo dzisiaj skończę trzeci, który choć najmniejszy, to wymagał najwięcej czasu i pracy. Ze starymi meblami jest tak, że niczego nie przyspieszysz. Całkiem, jak na budowie - wszystko ma tu swoją kolej...

Pierwszy efekt...

No i jest! Pierwszy efekt mojej pracy stoi w moim salonie, który urządzony jest w sposób minimalistyczny, a więc, tylko tapczan narożny, stolik kawowy, fotel no i komoda, której dałam nowe życie. Dzisiaj jeszcze przy okazji odebrania mojego przyjaciela z pilskiego dworca, podjadę do Liroy Merlin i szyldziki i klucze. Musiałam korzystać też z kreatywności, bo jak to bywa "w praniu wychodzi" wiele niespodzianek.

A było to tak...

Jak wiadomo, każdy terapeuta, który uważa się za profesjonalistę powinien podlegać superwizji i co jakiś czas terapii własnej. Tak jest przyjęte wśród terapeutów zrzeszonych w różnych związkach, które dysponują superwizorami, czyli osobami w hierarchii postawionymi o szczebel wyżej, które pomagają w rozwiązywaniu trudności napotkanych w pracy terapeuty.

niedziela, 25 czerwca 2017

Powitanie...

No i jestem!
Od dwóch miesięcy zanosiłam się z zamiarem założenia stronki, może bloga, gdzie mogłabym umieszczać moje mebelkowe projekty. Są to póki co projekty w ramach, jak ja to nazywam mojej terapii własnej, a że talent mam, to poszłam w kierunku bardziej wyżywania się artystycznego niż leżenia na kozetce u psychoterapeuty i opowiadania o swoim nieszczęściu. Co to, to nie! Wracam do żywych poprzez działanie - tylko wtedy nie myślę w kółko o problemie, a rozwiązania przychodzą same.